niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 14

*Oczami Kelsey*
Obudziłam się gdy Justina już przy mnie nie było. Wstałam widząc karteczkę na komodzie. Jej treść brzmiała tak: "Tak słodko spałaś, nie chciałem Cię budzić. Muszę załatwić parę spraw. W samochodzie na dole jest Matt, nic ci się nie stanie. Justin" Jakie sprawy ma do załatwienia. Zamiast siedzieć ze mną jeździ nie wiadomo gdzie...
*
Weszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Ubrałam na siebie ten zestaw KLIK i zeszłam na dół. Czując głód od razu poszłam do kuchni. Włączyłam toster. I po chwili zajadałam się tostami.

***
Siedząc na kanapie i pijąc ciepłe kakao rozmyślałam o tym co stało się wczorajszej nocy. Co ten koleś ode mnie chce. Gdyby chciał mnie zabić zrobiłby to od razu. Może chce mnie tylko nastraszyć ? Niespodziewanie zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz "Mama dzwoni".
-Hej mamo- powiedziałam
-Cześć Kelss co tam u ciebie ?
-Wszystko w porządku- skłamałam- cieszę się, że dziś was zobaczę
-Ummm... no właśnie chodzi o to, że nie przyjedziemy dzisiaj- odpowiedziała
-Dlaczego? Przełożyliście lot?
-Nie. Kupiliśmy dwa bilety na Hawaje. Nie możemy zmarnować takiej okazji.
-Jak to ? Wolicie jechać na jakieś durne Hawaje niż pobyć z własną córką . Teraz mi mówicie, że mam czekać na was jeszcze dwa tygodnie!-wrzeszczałam - wiesz możecie nie przyjeżdżać w ogóle. - powiedziałam po czym nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Byłam wściekła jak mogli mi to zrobić...
*
Usłyszałam otwierające się drzwi.
-Hej kochanie- powiedział Justin, podchodząc do mnie i namiętnie całując
-Cześć- odpowiedziałam- gdzie byłeś ?
-Musiałem pozałatwiać parę spraw
-Można wiedzieć jakich - spytałam
-Nie ważne
-Ważne Justin. Masz przede mną jakieś tajemnice?- spytałam- a może byłeś u tamtej szmaty z którą się całowałeś-
-Znowu zaczynasz?- spytał
-Tak, znowu zaczynam. Gdybyś mówił mi gdzie chodzisz nie mówiłabym tego
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć. To nie twoje sprawy.
-Jak to nie moje- wrzasnęłam- myślałam, że jesteśmy parą a ty traktujesz mnie jak jakieś zło konieczne.
-Po prostu jesteś nadgorliwa. Czy ja wtrącam się w twoje sprawy- również krzyczał
Łzy napłynęły mi do oczu. Nic nie mówią wstałam i skierowałam się na górę. Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżko. Po około dziesięciu minutach drzwi od mojego pokoju otworzyły się stał w nich nikt inny jak Justin.
-Przepraszam Kelss, nie musiałem się tak unosić.- powiedział
-Nie Justin to ja powinnam cię przeprosić. To wszytko przez moich rodziców.
-Co się stało- usiadł obok mnie i objął mnie w pasie
-Nie przyjadą dzisiaj. Woleli pojechać na jakieś durne Hawaje- powiedziałam
-Przykro mi- rzekł Justin- mam super pomysł.
-Jaki - spytałam chociaż wiem jak kończą się jego "super pomysły"
-Pójdziemy dzisiaj na imprezę. Odstresujesz się trochę.
-Czemu nie- rzekłam bez entuzjazmu

***
Była już 19:00 więc zaczęłam szykować się na imprezę. Wzięłam krótką kąpiel. Lekko się umalowałam i ubrałam się w to KLIK. Na dole czekali na mnie: Kevin, Matt, Jack, Jason, dziewczyna Matt'a Emma, dziewczyna Jason'a Rose i oczywiście Justin. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Justin wpatrzony był we mnie jak w obrazek. Wychodząc z domu szepną mi do ucha
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuje- odpowiedziałam z lekkim "burakiem" na twarzy.

**godzinę później**
Przyzwyczaiłam się do towarzystwa. Tańczyłam z Justinem i popijałam alkohol. Czy byłam pijana ? Może nie jakoś wybitnie, ale tak zwana "faza" złapała mnie na dobre.
-Ale mnie zamuliło po tej wódce. Spać mi się chce. - mruknęłam, uśmiechając się po nosem. Czując, że robi mi się niewygodnie, odchyliłam się do tyłu, kładąc się na klatce piersiowej Justina, przechylając głowę na bok.Chłopak oplótł mnie rękami w pasie, kładąc dłonie na moim odkrytym spod bluzki brzuchu. Położyłam swoje dłonie na jego, przechylając  nieco głowę na bok.
-Tylko nie zasypiaj- mrukną z uśmiechem, sunąc nosem po moich włosach. Zachichotałam cicho bawiąc się jego palcami.
Rozejrzałam się po pokoju, czując, że średnio ogarniam to, co się wokół mnie dzieje.
-Dobra, to teraz się trochę pośmiejemy- powiedział Kevin, wstając z kanapy i podchodząc do szafki na której zauważyłam fajkę wodną. Od razu się ożywiłam, podnosząc się z klatki piersiowej Justina i wracając do pozycji siedzącej.
-Dobry pomysł - powiedział Matt demonstracyjnie zacierając ręce i uśmiechając się. Obserwowałam poczynania chłopaków, przygryzając z podekscytowaniem dolną wargę.
-Kelsey, chodź tutaj- zachęcił mnie Kevin, wskazując głową na przygotowaną przez nich fajkę.
Spojrzałam na Justina pytająco, chcąc sprawdzić, czy nie ma nic przeciwko.
-Idź-powiedział, całując mnie w policzek. Uśmiechnęłam się, wstając z kolan chłopaka i siadają na kanapie obok Kevina. Dałabym sobie rękę uciąć, ze wymienili się z Jussem znaczącymi spojrzeniami, chociaż szczerze mówiąc w obecnym stanie mało mnie to obchodziło.
Matt nasypał do górnego pojemnika fajki, którego nie znałam nazwy, czegoś, co nie przypominało marihuany.
-Co to ? - spytałam ciekawa
-Haszysz - uśmiechną się
-Czym sie różni od zwykłego zioła ?
-Tym że daje mocniejszego kopa - powiedział Kevin
Oblizałam wargi, odgarnęłam włosy za uszy po czym włożyłam rurkę do ust i wzięłam niezbyt głęboki wdech. Oddałam fajkę w ręce Kevina, sama odchylając głowę i zaczynając się śmiać.
-Mieliście racje, dobra faza- powiedziałam, cały czas się śmiejąc. Nie zauważyłam nawet gdy Justin gdzieś poszedł.
*
-Ej ludzie co robi niedźwiedź w środku Chicago - spytałam. Chłopcy wybuchli śmiechem.
-Boże, ona widzi niedźwiedzie. - zaśmiał się Kevin
Usłyszałam kroki po schodach i od razu pobiegłam w tamtym kierunku. Justin zbiegł na dół. przeczesując swoje lekko roztrzepane włosy.
-Justin, tam jest niedźwiedź a oni mi nie wierzą- powiedziałam całkiem poważnie a szatyn parskną śmiechem.
-Ja ci wierzę, kotek- powiedział z uśmiechem i musną moje wargi. Łapiąc go za rękę poprowadziłam do salonu. Kątem oka, zauważyłam że po schodach zeszła również Rose, jednak kompletnie się tym nie przejęłam.
-O tam jest widzisz -spytałam pokazując palcem przed siebie
-Ależ tak. Ogromny niedźwiedź  - powiedział, ciągle się śmiejąc.
*
Nie mam pojęcia kiedy i jak zasnęliśmy. Obudziłam się leżąc z Justinem na kanapie. Poczułam lekki ból głowy i suchość w ustach. Wstałam i powoli szłam w kierunku butelki wody. W pewnym momencie weszłam na fotel, jednocześnie uderzając się w kostkę.
-Ja pierdole- mruknęłam i złapałam za bolącą się kostkę. Mając nadzieję, że nikogo z nich nie obudziłam poszłam dalej. Odkręciłam butelkę wody, wzięłam dużego łyka i odstawiłam butelkę na stół. Patrząc na zegarek westchnęłam cicho była prawie czwarta w nocy. Wróciłam na kanapę, kładąc się na moje wcześniejsze miejsce, zasnęłam.
___________________________________________________________________________
Jest rozdział 14 ! Mam nadzieję że się podoba. Co robił Justin z Rose ? Dowiecie się w następnym rozdziale. Pisanie tego zajęło mi dwie godziny. Także prosze was żebyście docenili moją pracę i skomentowali rozdział. Tradycyjnie bez komentarzy nie będzie rozdziału 15 :)

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 13

            ***
                     *Oczami Justina *
Rano obudziłem się a Kelsey nie było obok mnie . Poszłem do łazienki wziąłem krótki prysznic i zszedłem na dół . Kelsey rozmawiała przez telefon jak domyśliłem się po głosie Kelss była to jej mama . Poczułem zapach jakby coś się przypalało .
-O boże moje zapiekanki ! Musze kończyć Pa - pożegnała się i pobiegła do kuchni

Poszedłem do kuchni za nią zapiekanki nie były spalone , tylko mocno podpieczone . Podszedłem do Kelsey i pocałowałem ją .
-Z kim rozmawiałaś - spytałem udając głupiego
-Mama do mnie dzwoniła - burknęła
-Dlatego jesteś taka zdenerwowana ?
-Tak ! Wracają za dwa dni . - powiedziała
-No i co nie cieszysz się  ? - spytałem
-Cieszyłabym się gdyby przyjechali chociażby na miesiąc . A przyjeżdżają na ile ? Na jedeen dzień a na dodatek zabierają ze sobą Chrisa . Plus Bella dzisiaj wyjeżdża .
-No ale są tego plusy...
-Niby jakie ? - spytała poddenerwowana
-Masz wolną chatę . - powiedziałem
-Taaa... zajebiście

         ***
*Oczami Kelsey *
-Justin już idę - krzyknęłam
-Tak wcześnie ? - spytał schodząc po schodach
-No tak muszę z nią jeszcze trochę pogadać
-No okej . A jak skończysz to przyjdź pod ten adres - podał mi karteczkę z adresem
-Ok pa - powiedziałam i wyszłam

    ***
-Bella będę tęskniła - powiedziałam z łzami w oczach
-Kelss uwierz mi ta też - powiedziała i przytuliła mnie - ale to tylko parę miesięcy
-Będzie ciężko ale damy radę - powiedziałam
-No właśnie ! A jak tam ty i Justin  ?
-A no dobrze , dobrze - rzekłam z uśmiechem
-To dobrze
Rozmawiałyśmy jeszcze godzinę . Później pożegnałyśmy się i wyszłam . Jechałam samochodem pod adres który Justin mi podał na kartce . Będąc na miejscu zobaczyłam ogromy dom . Wyszłam z auta i idąc między świeczkami które zapewne pozostawił Justin weszłam bez pukania do domu . Poszłam do pokoju na przeciwko drzwi wejściowych . To co zobaczyłam było dla mnie szokiem .
-Justin ! - wrzasnęłam
Widząc mnie zrzucił z siebie dziewczynę która siedziała na jego kolanach i całowała się z nim .
-Kelss to nie tak - rzucił
-Taak ? A niby jak ?! To co ja ślepa jestem i nie widziałam , że się z nią lizałeś - krzyknęłam i odchodziłam do tyłu widząc , że Justin zbliża się do mnie
-Proszę cię daj mi wszystko wyjaśnić
-Tu nie ma czego wyjaśniać ! Z nami koniec idź sobie do tej dziwki - powiedziałam i wyszłam z płaczem z jego domu . Justin pobiegł za mną i złapał mnie za nadgarstki .
-Proszę Cię nie mów tak - rzekł
-Puść mnie i idź do swojej dziuni - powiedziałam i wyrwałam się Justinowi
Wchodząc do samochodu krzyknęłam tylko
-Nienawidzę Cię !
Ruszyłam z piskiem opon . Jechałam strasznie szybko dlatego też w mgnieniu oka dotarłam do domu cała zapłakana . Bałam się , że Chris zobaczy mnie w takim stanie . Co ja mu wtedy powiem ? Weszłam do domu i skierowałam się do kuchni . Zobaczyłam karteczkę :
"JESTEM U KUMPLA , WRÓCĘ JUTRO - CHRIS "
Przynajmniej go mam z głowy . Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic . Potem poszłam do mojego pokoju położyć się . Było już ciemno . Gdy miałam zasypiać usłyszałam krzyk . Wyjrzałam przez okno zobaczyłam tam nikogo niż Justina .
-Powiedziałam coś nie mamy o czym gadać ! Wynoś się stąd !
-Kelss kochanie , ja Cię kocham i nie odpuszczę tak łatwo ! - krzykną
Zamknęłam okno i patrzałam jak Juss odchodzi . Byłam ciekawa czy pójdzie do domu który ma nie daleko mnie czy też do tego w którym byłam dzisiaj pierwszy raz . Gdy leżałam usłyszałam mój wibrujący telefon . Przyszedł do mnie sms . Spojrzałam na wyświetlacz  "Justin"
   Kochanie nie odpuszczę tak łatwo . Kocham Cię daj mi wszystko wyjaśnić . Proszę odpisz - Justin 

Odpisałam tak :

Justin nie mamy o czym rozmawiać . Gdybym przyszła pół godziny później zastałabym was w łóżku . - Kelss

        *** 
W nocy obudziło mnie chodzenie po domu . Przestraszyłam się nie schodziłam na dół . Nie było przy mnie Justina dlatego wzięłam telefon i po cichu weszłam do łazienki . Wybrałam numer do Justina bo tylko on mi został . 


*Oczami Justina * 
-Kelsey kochanie cieszę się , że dzwonisz - powiedziałem zaspanym głosem
-Justin ktoś jest u mnie w domu - odpowiedziała po cichu . Słysząc jej słowa zerwałem się z łóżka
-Jak to ? Może to Chris 
-Nie, Chris jest u kolegi . Jestem sama . 
-Wejdź do łazienki i nie ruszaj się stamtąd -Jestem w łazience . Justin proszę cię przyjedź .
-Już jadę . - powiedziałem i rozłączyłem się
Po dziesięciu minutach byłem już pod domem Kelss , zobaczyłem otwarte okno . Wszedłem do domu i przejrzałem każdy pokój . Nie było go , uciekł .
Skierowałem się na górę do łazienki .
-Kelss otwórz to ja - powiedziałem
-Justin - powiedziała i przytuliła mnie, odwzajemniłem uścisk . Odsunąłem się trochę od niej i podniosłem jej podbródek tak aby patrzyła na mnie .
-Nie płacz proszę cię . Jestem już z tobą - powiedziałem
-Justin tak strasznie się bałam . Przepraszam Cię - odpowiedziała
-Nie to ja Cię przepraszam za to , że Cię tak skrzywdziłem
-Proszę Cię zapomnijmy o tym
-Dobrze proszę Cię powiedz że to co mówiłaś o rozstaniu to nieaktualne
-Tak to nieaktualne ale jeżeli jeszcze raz mnie tak skrzywdzisz to z nami koniec ale to już na prawdę .
-Obiecuje nigdy więcej - powiedziałem i złączyłem nasze usta w gorący pocałunku .
-Chodź położysz się - rzekłem
-Justin proszę zostań ze mną na noc
-Oczywiście


----------------------------------------------------------------------------------------
Jest nowy rozdział trochę pomieszany ale chciałam to jakoś połączyć żeby następny rozdział był trochę z innej bajki że tak to ujmę . Ale umówmy się tak że ja będę pisać następne rodziały tylko i wyłącznie jak będą komentarze . Czyli :
10 komentarzy = następny rozdział   

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 12

                                  *Oczami Justina *
W drodze do samochodu zobaczyłem , że Kelsey zasnęła . Wsiadając do auta nie chciałem jej obudzić , dlatego cicho otworzyłem drzwi i ułożyłem Kelss na tylnym siedzeniu . Okrążyłem samochód i usiadłem na miejscu kierowcy . Odpaliłem silnik i ruszyłem . Jadąc ciągle rozmyślałem w jakim celu Chaz wrócił do miasta gdyby chodziło mu o mnie nasyłał by swoich ludzi aby mnie zniszczyli .
Dojechaliśmy pod dom Matt cały czas tam był . Ostrożnie wziąłem Kelss na ręce , zamknąłem samochód i podszedłem do Matt'a .
-Dzięki stary - powiedziałem szeptem żeby nie obudzić Kelsey
-Nie ma sprawy ziom . A co z nią  ? - odpowiedział
-Nie jest źle . Czuje , że to będzie ciężka noc - rzekłem - no nic jedź do domu dam sobie radę
-Okej jak będziesz czegoś potrzebował to dzwoń
-Dzięki - powiedziałem i skierowałem się w stronę drzwi .
Wszedłem po schodach do sypialni . Położyłem ją na łóżku , zdjąłem jej buty i przykryłem kocem .
Poszłem do łazienki wziąłem krótki prysznic i wróciłem do Kelss . Położyłem się obok niej i zasnąłem
To był ciężki dzień...
        ***
W nocy obudziło mnie ciche szlochanie . Spojrzałem na Kelss która płakała przez sen i mówiła nie zrozumiałe rzeczy .
-Kelss obudź się - powiedziałem - Kelsey kochanie - powtórzyłem
Obudziła się spojrzała na mnie z łzami w oczach .
-Shhhh... Już dobrze . Nic ci się nie stanie - powiedziałem i przytuliłem ją .
-Justin boje się - odpowiedziała cichym głosem
-Nic już ci się nie stanie . Śpij spokojnie . Nie dam cię więcej skrzywdzić . A teraz śpij okej ? - rzekłem
Kelsey przytaknęła głową i położyła się z powrotem . Zasnęliśmy w uścisku .

                  *********
Rano wstałem wcześniej od Kelss . Zszedłem na dół do kuchni . Chris już tam był .
-Siema Chris - powiedziałem
-Hej - odpowiedział nie chętnie
-Co ty dzisiaj taki skwaszony ? - spytałem
-Wcale nie . Po prostu zastanawiam się nad jedną rzeczą
-Jaką ? - spytałem udając głupiego chociaż dobrze wiedziałem o co mu chodzi
-Gdzie wy byliście do 22:00 ?
W tym momencie do kuchni weszła Kelsey .
-Hej - powiedziała zaspana
-Cześć - rzucił Chris - idę na górę
-Hej kotku wyspałaś się  ? - spytałem
-Tak - odpowiedziała - jestem głodna
-Właśnie miałem robić tosty - rzekłem
-To ja też po proszę - powiedziała z uśmiechem
-Już się robi .

             ***
Siedziałam na stole i wpatrywałam się w Justina robiącego tosty . Wyglądał tak seksownie bez koszulki . Juss podszedł do mnie i powiedział :
-Ślinisz się skarbie
-C-co ? Kłamiesz - odpowiedziałam
-Czyżby ? - powiedział i odszedł dwa kroki w tył . Patrząc na jego klatę nie kontrolowanie przygryzłam wargę .
-Nie mówiłem - powiedział ze śmiechem
-O co ci chodzi ? Czepiasz się - odpowiedziałam udając obrażoną
-Nie na bierzesz mnie ty minuty bez odzywania się do mnie nie wytrzymasz - rzekł pewny siebie .
-Zobaczymy . - powiedziałam z uśmieszkiem - ale chciałabym przypomnieć , że jestem głodna a te tosty zaraz się spalą
-Fuck - powiedział i wyłączył toster
Przez całe śniadanie nie odezwałam się do Justina . Siadłam na kanapie i po chwili był przy mnie Justin .
-Ojj kotku no weź powiedz coś - powiedział
Zignorowałam to .
-Kelsey przepraszam - nalegał
Próbując powstrzymać się od śmiechu spojrzałam na Justina .
-Kelss proooszę - rzekł siadając na przeciwko mnie zasłaniając mi telewizor
-Proszę nie gniewaj się . - Podszedł do mnie .
-Przecież wiesz , że ja żartowałem - zbliżał się coraz bardziej . Moje serce przyśpieszało z każdym jego krokiem . Był coraz bliżej mnie .
-Odezwij się Kelss - szepną mi do ucha i uklękną przez co zrobiło mi się gorąco . Temperatura w pokoju wzrosła .
-Wiesz , że nie chciałem - powiedział i zaczął całować moją szyje .
-Kelss...- ssał ją przez co przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz . Czułam na mojej skórze jak Justin się uśmiecha .
-Kelsey - nie przestawał , dlatego wymiękłam
-Okej przestań - powiedziałam wkurzona na samą siebie , że dałam mu się tak sprowokować .
-Wiedziałem . Ale twarda byłaś - powiedział z jego słynnym uśmieszkiem na twarzy .
-Ty zawsze wszystko wiesz - powiedziałam i dałam mu buziaka - to co oglądamy ?
-Nic . - odpowiedziałem
-Jak to  ?
-Zabieram cię gdzieś - powiedział
-Gdzie ? - spytałam
-Niespodzianka - odpowiedział robiąc mi na złość bo dobrze wiedział jak nienawidzę niespodzianek .
-Justin !
-Przykro mi - powiedział - a teraz chodź
Wyszliśmy z domu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy . Jechaliśmy dobre dwadzieścia minut . Wyszliśmy z samochodu .
-Justin porąbało cię ?! Zabrałeś mnie do jakiegoś lasu ? - powiedziałam wkurzona
-To jeszcze nie tu . A teraz muszę zawiązać ci oczy okej - spytał
-Nie ma mowy ! - odpowiedziałam
-Zaufaj mi  - spojrzał na mnie
-Okej
Justin zawiązał moje oczy chustą . I ruszyliśmy dalej na piechotę .
-Jesteśmy - powiedział po około dziesięciu minutach drogi
-Nareszcie - rzekłam
Justin zdjął chustę a moim oczom ukazało się mnóstwo świec , piasek , morze , koc i koszyk z jedzeniem . Było przepięknie...
-Podoba się ? - spytał Justin
-Taaaak sam to zrobiłeś  ?
-Yhym... Tylko Matt dopilnował aby do naszego przyjazdu nie zgasły świeczki .
-Pięknie - powiedziałam z zachwytem
Usiedliśmy na kocu . Rozmawialiśmy o wszystkim . Nagle Justin uklękną przede mną . Wyciągną małe pudełeczko .
-Wiesz , że strasznie cię kocham , dlatego postanowiłem zrobić ci mały prezent . - powiedział a moje serce przyspieszyło . Otworzył pudełeczko a moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z napisem
"Kelsey&Justin" . Odetchnęłam z ulgą .
-Jest piękny - powiedziałam - bałam się , że to coś innego .
-Co masz na myśli - spytał
-Myślałam , że to pierścionek zaręczynowy
-A jak był by to pierścionek zaręczynowy to nie przyjęłabyś moich oświadczyn ? - spytał zdziwiony
-Oczywiście , że przyjęłabym - powiedziałam
-To o co chodzi ?
-To trochę za wcześnie . - rzekłam
-Rozumiem
Patrzyliśmy na piękny krajobraz który widniał przed nami . Wreszcie nasze oczy się spotkały . Justin przybliżył się do mnie i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku . Odwzajemniłam pocałunek . Oderwaliśmy się od siebie ale nasze czoła zostały złączone .
-Kocham Cię - powiedział Justin
-Ja ciebie też - odpowiedziałam
-Musimy wracać Kelss
-Szkoda ale okej...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej witam po dłuższej nieobecności ale wiecie szkoła... Ale nie zawiesiłam bloga dodałam nowy rozdział . Napiszcie w komentarzu co chcielibyście zobaczyć w następnym rozdziale . Rozważę wasze propozycje osoba która wymyśli najciekawszą propozycję wygra i jeżeli będzie chciała będę mogła promować jej bloga lub stronę na fb :) 

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 11

        *Oczami Kelsey*
Jadąc samochodem ciąglę dręczyło mnie kto był w moim domu i dlaczego akurat uwziął się na nas .
Po pół godzinnej jeździe byliśmy na lotnisku . Widziałam tłum dzieci wychodzących z samolotu
"to na pewno oni " pomyślałam .
-Kochanie widzisz gdzieś swojego brata - Justin przerwał ciszę
-Nieee... - powiedziałam - poczekaj - zobaczyłam znajomą mi twarz - jeest widzę go
Chris (Tak nazywa się jej brat ) podszedł do nas .
-Siema siostra - powiedział a ja na przywitanie wyściskałam do
-Hej braciszku - rzekłam
-Fuuu... Kelsey nie rób mi siary - powiedział na co ja i Justin wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
-Yyyy... a kto to - spytał nie pewnie wskazując palcem na Justina
-Justin . Jestem chłopakiem Kelss - powiedział
-Hej Chris - podali sobie rękę
-Jesteś głodny - spytałam
-Nieee już jadłem - powiedział
-Okey to chodźmy do samochodu - zaproponowałam na co obydwoje przytaknęli kiwając głową
Gdy doszliśmy do samochodu Chris był zachwycony .
-Ale fura - powiedział
-Wieem jak będziesz miał prawo jazdy dam ci się nim przejechać - odpowiedział Justin
Jadąc samochodem Justin I Chris cały czas rozmawiali o samochodach . Gdy dotarliśmy pod dom wybiegłam
z samochodu jakby coś mi się stało . Chłopacy zaniepokoili się i szybko podbiegli do mnie .
-Co się dzieje - spytali równo
-Nic po prostu niedobrze mi sie zrobiło słuchając o tych wszystkich samochodach - powiedziałam na co
wybuchli śmiechem a ja udałam obrażoną i odeszłam . Jednak po paru krokach zatrzymałam się ...

            *Oczami Justina*
Kelsey zatrzymała się po paru krokach i patrzyła się w jeden punkt ... Drzwi do domu były otwarte .
-Justin zamykałeś drzwi - spytała
-Tak jestem pewien że je zamykałem - zaniepokoiłem się - zostańcie tu
Wszedłem do domu . Nikogo tam nie było jednak na stole w kuchni leżała kartka
''Bądźcie ostrożniejsi " Ten skurwysyn znowu tu był .
         
                ***
Siedziałem w salonie i oglądałem telewizje dy zeszła do mnie Kelsey .
-Justin musimy porozmawiać - powiedziała
-Tak wiem . Ja mogę zacząć ? - spytałem
-Tak - odpowiedziała
-Wiem kto stoi za tym wszystkim
-C-co - spytała przestraszona
-Kiedyś byłem szefem gangu i to właśnie mój wróg stoi za tym wszystkim
-Nie to nie może być prawda . Nienawidzę cię . Nie chce cię znać - powiedziała i wybiegła z domu
Chciałem pobiec za nią ale przypomniałem sobie , że jest jeszcze Chris .Zadzwoniłem d Matt'a
-Stary musisz podjechać pod dom Kelss i pilnować go żeby nikt nie wszedł do niego . - powiedziałem
-Dobra już jadę .
Po pięciu minutach był pod domem.

     ***
Szukałem Kelsey ale nigdzie jej nie mogłem znaleźć . Nagle dostałem sms'a
        "Mamy twoją dziewczynkę . Dam ci podpowiedź jesteśmy w MB "
Kurwa czemu dałem jej wyjść . Zastanawiałem się co znaczy ten skrót . Przypomniałem sobie "Magazyn Berton "
Zadzwoniłem po chłopaków . I powiedziałem że musimy się spotkać .

       ***
*Oczami Kelsey*
Jestem w jakimś starym magazynie . Żałuje że wyszłam sama . Usłyszałam kroki . Do
pokoju wszedł jakiś facet .
-Hej mała - powiedział
-Nie mów tak do mnie
-Zamknij sie suko - powiedział
-Będę mówiła co będę chciała pierdolony chuju a tobie nic do tego - odpowiedziałam ale zaraz tego pożałowałam
wściekł się . Podszedł do mnie zdarł ze mnie bluzkę .
-Teraz przegięłaś dziwko - powiedział wyjął nóż i ranił moje ciało od szyi do pasa . Bolało jak cholera .

      ***
*Oczami Justina
Byliśmy już na miejscu . Weszliśmy całą grupą do budynku . Już na początku musieliśmy rozprawić się z całą
obstawą Chaza . Gdy chłopacy dalej toczyli walkę pobiegłem przeszukać pokoje . Nie mogłem jej znaleźć cholernie dużo było tam pomieszczeń . Nagle usłyszałem płacz i krzyk z jednego z pokoi . Otworzyłem je a moim oczom ukazała się Kelsey i Chaz .
-Zostaw ją - krzyknąłem
-Ooo Bieber znalazłeś nas - powiedział
Podszedłem do  niego i zadałem mu kilka ciosów w twarz . Upadł na ziemie a ja zacząłem go kopać po żebrach wyjąłem pistolet i już miałem strzelać gdy usłyszałem cichy głos .
-Nie rób tego - powiedziała Kelsey
Zostawiłem go i tak był już nieprzytomny . Podbiegłem do Kelss i przytuliłem ją mocno . Wtuliła się we mnie .
-Przepraszam - powiedziałem
-Nie Justin to ja przepraszam że tak zareagowałam wcale tak nie myślę - powiedziała i strumień łez popłyną
jej z oczu .
-Shhh... - uciszyłem ją - nie płacz - powiedziałem , zdjąłem swoją bluzkę i dałem ją Kelsey . Założyła ją a ja
wziąłem ją na ręce i wyszliśmy z magazynu .

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 11 podoba się ?? Mam nadzieję , że tak . Komentujcie proszę .
                                                  15 komentarzy = rozdział 12

środa, 11 września 2013

Rozdział 10

                                 *Oczami Kelsey*
-Justin , Justin - krzyczałam ale się nie odzywał . Wpatrywał się w sms'a który do niego przyszedł . Po pięciu
minutach ockną się .
-Justin jest okej ? - spytałam
-Tak kotku jest okej - powiedział
-Ale na pewno ? - zapytałam
-Tak na pewno - podniósł lekko głos - Idziemy spać  ? Jest już późno - powiedział łagodniej
-Tak tylko pójdę się wykąpać - powiedziałam i wstałam z kanapy .
Skierowałam się do łazienki . Rozebrałam się i weszłam pod prysznic."Ciepłe krople wody obmywały moje ciało . Chciałam obmyć je z tych wszystkich wspomnień o tamtej nocy
 Chciałam nie czuć już zapachu gwałciciela pamiętam go dokładnie zapach mięty a za razem papierosa .
Chciałam po prostu zapomnieć ."
Po długiej kąpieli wyszłam z łazienki ubrana w piżamę . Na łóżku w moim
pokoju spał już Justin , położyłam się koło niego po cichu tak aby go nie obudzić . Justin obrócił się w moim
kierunku i objął w pasie . W takim uścisku zasnęliśmy

              **
Obudziłam się pierwsza . Justin jeszcze spał . Dzisiaj musimy jechać po mojego brata . Dobrze , że mam Justina .
Wpatrywałam się w śpiącego Justina . Potem wstałam i poszłam do łazienki . To co tam było przyprawiło mnie prawie o zawał...

                         *Oczami Justina*
Spałem gdy nagle obudził mnie wrzask Kelsey . Szybko zerwałem się z łóżka i skierowałem się do niej .
Kelsey stała w łazience wpatrując się w lustro . Spojrzałem tam .  Na lustrze widniał napis :
"Miejcie oczy dookoła głowy nie wiadomo co może przytrafić się później . "
Okno było otwarte ten skurwiel chodził po jej domu a ja bezczynnie spałem . Podszedłem do roztrzęsionej  i zapłakanej Kelss przytuliłem ją mocno i wyszeptałem
-Przepraszam to przeze mnie
-Nie to nie przez ciebie zapamiętaj ktoś po prostu próbuje nas zniszczyć . - powiedziała

                            **
Kelsey wzięła tabletkę nasenną i zasnęła . Miałem czas by zadzwonić do moich kumpli .
-Siema Matt - powiedziałem
-Siema stary. Czemu się tak dawno do mnie nie odzywałeś - odpowiedział
-Sory nie miałem czasu . Mam sprawę
-Dawaj
-Pamiętasz Chaza - spytałem
-No ba ... Ten skurwysyn śni mi się po nocy ale przecież zawarliśmy z nimi rozejm
-Taa.. ale on go złamał - powiedziałem
-Justin co się stało - spytał
-Zgwałcił moją dziewczynę . A do tego był u niej w mieszkaniu gdy ja spałem .
-Coo ?? - wrzasną mi do słuchawki
-To co słyszałeś
-Okej już wiem jaką mamy robotę . Zadzwonić do reszty ? - spytał
-Tak...a i jeszcze Kelsey potrzebuje jakiejś ochrony - powiedziałem
-Oczywiście szefie .  Zaraz się tym zajmę . Nara
-Nara - powiedziałem i rozłączyłem się .
Oglądałem telewizję gdy  zeszła do mnie Kelsey .
-Wyspałaś się ?? - spytałem
-Tak . - powiedziałam - i Justin zaraz musimy jechać po mojego brata
-Oczywiście wiem - odparłem - a ile stąd na lotnisko ? -spytałem
-Ummm... Jakieś 20 km
-Dobrze to chodź musimy się zbierać - powiedziałem i wstałem z kanapy . Ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu .
Otworzyłem Kelss drzwi do mojego samochodu a sam okrążyłem auto i siadłem na miejscu kierowcy .
Odpaliłem silnik i ruszyliśmy .

_________________________________________________________________________________________________
JEST ROZDZIAŁ 10 PODOBA SIĘ ?? MAM NADZIEJĘ , ŻE TAK . I PROSZĘ NAPISZCIE CHOCIAŻ
KRÓTKI KOMENTARZ TAKI JAK "CZYTAM" ŻEBYM WIEDZIAŁA , ŻE JEST SENS PROWADZIC BLOGA .
                                    10 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 11

czwartek, 5 września 2013

Rozdział 9

Przeczytaj pod rozdziałem   ----------------------------

      "2 dni później"
        **
     *Oczami Kelsey*
Nareszcie wychodzę z tego głupiego szpitala . Justin odwiedzał mnie codziennie a czasem zostawał
ze mną na noc . Byłam już spakowana . Teraz tylko czekałam na Justina który miał po mnie przyjechać . Jutro mam
jechać po brata dobrze mam Justina nie wiem co bym bez niego zrobiła . Zobaczyłam , że drzwi od sali w ktorej
leżałam sie otworzyły . A w nich staną Justin z bukietem czerwnonych róż .
-Hej skarbie - powiedział - to dla ciebię - podał mi wiązankę roż
-Hej kotku dziękuje - rzekłam i wzięłam bukiet od Justina
-Jak się czujesz  ? - spytał
-Już lepiej . Ale jeszcze boli - westchnęłam
-Ojjj.. - powiedział i mnie przytulił
-Okej , okej chodźmy już z tego wstrętnego szpitala - powiedziałam i oderwałam się od niego
-Okej - odpowiedział
Wyszlismy ze szpitala i skierowaliśmy sie w stronę samochodu Justina . Jadąc rozmawialiśmy co się działo
przez ostatnie 2 dni . Justin podjechał pod mój dom .
-Justin jest już 16:00 może przyjdziesz do mnie na noc . - spytałam
-Jeżeli tylko chcesz 'shawty - odpowiedział
-Bardzo . Jeszcze trochę boję się zostawać sama . Boję się , że przyjdzie i znowu mi to zrobi . - powiedziałam a
łza mimowolnie spłynęła po moim policzku . Justin otarł ją swoim kciukiem a ja spuściłam wzrok nie patrząc
na niego . Jednak podniósl mój podbródek tym samym zmuszając mnie bym na niego spojrzała .
-Już nikt , nigdy , przenigdy cię nie skrzywdzi . Rozumiesz ? - powiedział łagodnie a ja przytaknęlam kiwając głową
Weszliśmy do domu usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakąś komedie romantyczną . Przerwał nam sms który
przyszedł na komórkę Justina . Gdy go przeczytał widziałam w jego oczach złość .


                           *Oczami Justina*
  "Jak tam twoja dziewczynka ? Chyba już lepiej . Miej ją na oku nie wiadomo co może jej się jeszcze przytrafić . Twój wierny kolega Chaz . "
 To ten skurwiel ją zgwałcił . Dorwę go . Nie będę się nad nim litował . Zawarliśmy
rozejm a on go złamał . Ze mną się nie zadziera
.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jest rozdział 9 . Przepraszam , że taki krótki ale chce was przetrzymać w nie pewności . Zdradzę wam to , że w moim opowiadaniu pojawi się nowy bohater z którym Justin będzie walczył razem ze swoim gangiem z przeszłości . Przy rozdziale 8 nie było ani 1 komentarza strasznie mi przykro ja się staram pisać tak jak potrafię a wy mnie ignorujecie . Ale jeszcze postanowiłam na razie nie zawieszać bloga . Ale jeżeli pod tym nie będzie 8 komentarzy będę zmuszona to zrobić . Mam już wenę także komentujcie .
                                          8 komentarzy - następny rozdział
                                     CZYTASZ = KOMENTUJ ;)

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 8

-Kelsey kochanie obudź się . Otwórz oczy proszę . - Cały czas siedziałem przy Kelsey - Stary szybciej z tą
karetką zaraz się wykrwawi - powiedziałem do Lil'a
-Będą za 10 minut - powiedział - a teraz spróbujemy ją obudzić
Krzyczeliśmy do niej "Obudź się " "Otwórz oczy" ale nic to nie dało . Po 10 minutach przyjechała
karetka nie wiem co z nią robili kazali nam odejść . Gdy Kelsey już była w karetce podeszłem do
lekarza.
-Co z nią panie doktorze ? - spytałem
-Kim kim jesteś dla Kelsey ? - spytał lekarz
-Chłopakiem jej rodzice są w delegacji za granicą na razie ma tylko mnie - powiedziałem
-No dobrze nie powienienem ale zrobie dla pana wyjątek . Straciła dużo krwi . Jest w stanie ciężkim ,
zarażającym życiu . - rzekł doktor
-Boże . Gdzie ją zabieracie ?
-Do szpitala St. Mary - powiedział
-Mogę jechać z wami - spytałem
-Niestety nie tylko i wyłącznie najbliższa rodzina - powiedział - a teraz musimy jechać . Liczy się czas .
Byłem załamany . Obwiniałem siebię za to co się stało . Mogłem z nią iść . Czemu tego nie zrobiłem.
                                 
                                    *Oczami Kelsey*
Słyszałam Justina jak krzyczał do mnie żebym sie obudziła . Chciałam otworzyć oczy ale nie mogłam
powieki były takie ciężkie .

                                   *Oczami Justina*
-Lil jak dorwę tego gnoja który jej to zrobił zabiję skurwiela - powiedziałem
-Stary nie możesz tego zrobić chcesz wrócić do przeszłości  ?
-Nie chcę ale nie daruje mu tego skonczyłem z narkotykami i zabijaniem ludzi ale dla Kelsey
zrobię to - warknąłem
-Nie właśnie dla niej nie powinieneś tego robić - powiedział nie miałem ochoty gadać na ten temat
więc powiedziałem
- Jadę do szpitala
-Nigdzie nie pojedziesz . Piłeś . - powiedział
-Mam to kurwa w dupie muszę do niej jechać - odpowiedziałem i już kierowałem się do samochodu
gdy Lil mnie zatrzyłmał.
-Nie nidzie nie pojedziesz rozumiesz - wrzasną - rozpierdolisz się na pierwszym lepszym
drzewie .
-Okey ale jutro z rana tam jadę - powiedziałem
-Dobra ja pojadę z tobą - odpowiedział - ty stary a ta jej przyjaciółka Bella chyba . Musimy jej
powiedzieć
-No tak chodź jej poszukać
Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy Belle jak siedzi przy stoliku i pije drinka . Podeszliśmy do niej .
-Gdzie wy byliście ?? Gdzie Kelsey ?? - spytała
-Kelsey jest w szpitalu - powiedziałem powstrzymując łzy
-C-co ? Co się stało ? - powiedziała przez łzy
-Została zgwałcona - powiedział Lil
-Jak to możliwe . Przecież była z tobą - odpowiedziała prawie dławiąc się łzami
-Wyszła do toalety - powiedziałem - a potem już znaleźliśmy ją przy bramie
-Musimy jechać do szpitala
-Przecież wszyscy piliśmy jak możemy jechać - rzekł Lil
-Bella pojediemy jutro z samego rana - powiedziałem

     **
Bella , ja i Lil wstaliśmy o 7:00 ubraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala.
-Dzień dobry gdzie leży Kelsey Foster ? - spytałem się pielęgniarki
-Dzień dobry a kim dla niej jesteś ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie"
-Jestem jej chłopakiem
-W takim bądź razie nie powinnam udzielać ci takich informacji
-Bardzo proszę - spojrzałem na nią
-No dobrze sala 202 - powiedziała - tylko nie siedzcie u niej za dużo
-Dobrze dziękujemy - powiedziałem i poszliśy do windy .
Zatrzymaliśmy się na 11 piętrze .
- 199 , 200 , 201 - zaczęła czytać numerki sal - 202 tutaj chłopaki
Weszliśmy i zobaczyliśmy Kelsey . Była już wybudzona . Spojrzała na nas i blado się uśmichnęła

                            *Oczami Kelsey*
Obudziłam się i zobaczyłam , że jestem w jakimś białym pomieszczeniu . Nie wiedziałam gdzie jestem .
Ból dawał o sobie znak najbardziej w miejscu intymnym . Spojrzałam w kierunku drzwi które się
właśnie otworzyły . Zobaczyłam w nich Justina , Belle i Lil'a . Blado się do nich uśmiechnęłam .

                          *Oczami Justina*
-Kochanie tak strasznie cię przepraszam powinienem iś wtedy z tobą to moja wina - patrzyłem
w jej niebieskie oczy i widziałem w nich żal .
-Justin to nie twoja wina . Nie możesz się obwiniać to sprawia mi jeszcze większy ból - powiedziała
-Kelsey tak się o ciebie bałam - Bella rozpłakała się patrząc na Kelsey
-Proszę cię Bella tylko nie płacz - powiedziala
-Kelsey jak go dorwiemy to mu nogi z dupy wyrwiemy - powiedział Lil
-Dziękuje , że  się o mnie tak troszczycie nie wiem co bym bez was zrobiła - uśmiechnęła się do nas -
Przepraszam możecie zostawić mnie i Justina samych na chwilę ?
-Tak poczekamy na zewnątrz - powiedziała Bella i wyszli
-Coś nie tak ? - spytałem widząc , że coś ją dręczy
-Justin - powiedziała - to z tobą miałam przeżyć swój pierwszy raz nie z nim i to jeszcze przez gwałt - powidziała
i strumień łez poleciał z jej oczu . Przytuliłem ją delikatnie .
-Wiem kochanie . Jak dorwę skurwiela zabiję go . - powiedziałem
-Justin
-Tak ?
-Mój brat przyjeżdża w środę nie wiem czy będę w stanie po niego sama pojechać - powiedziała
-Nie martw sie pojedziemy po niego razem - odpowiedziałem - zaraz , zaraz ty masz brata  ?
-Tak przepraszam , że ci nie powiedziałam
-Nic się nie stało . A ile ma lat ?
-12 wyjechał do Włoch ze swoją klasą i w srodę wracają
-Okej nie martw się tym  - powiedziałem a do sali weszła pielęgniarka.
-Niestety musi pan już wyjść pani Foster potrzebuje odpoczynku - powiedziała
-Dobrze już wychodzę - odpowiedziałem i pocałowałem namiętnie ale delikatnie Kelsey .
Odwzajemniła pocałunek .
-Pa skarbie - powiedziałem
-Pa Justin
Wyszłem i wraz z Lilem i Bellą skierowaliśmy się do domu w ciszy .

_________________________________________________________________________________________________
Jest rozdział 8 ! Nie jestem z niego zadowolona . Nie miałam weny . Ale mam nadzieję , że wam się spodoba . Ale trochę dłuższy .
                                           CZYTASZ = KOMENTUJ