środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 18

*Tydzień później*
Leżąc na łóżku usłyszałam wibrowanie mojego telefonu.
 Tak? - zaskoczył mnie telefon mamy Justina
-Kelsey, kochanie mogłabyś popilnować prze dwie godzinki Jaxona i Jazzy? Nie wiem gdzie jest Justin, a muszę szybko wyjść.
- Um...jasne...zaraz będę - uśmiechnęłam się do słuchawki i zakończyłam połączenie.
Przynajmniej nie będę siedziała w domu, a rodzeństwo Justina wręcz uwielbiałam. Znałam je tylko tydzień ale to na prawdę słodkie dzieci. Włożyłam tylko buty i wyszłam z domu. Postanowiłam się przejść. Już po niecałych 20 minutach byłam na miejscu. Zadzwoniłam kilka razy dzwonkiem, po czym w drzwiach stanęła ucieszona Pattie
- Wchodz...Ja już wychodzę - uśmiechnęła sie kobieta
- Powiedziałam Justinowi, że pilnujesz dzieci więc niebawem będzie. Nie chcę Cię obciążać dzieciakami, gdzie to Justin powinien ich pilnować - dodała i wyszła szybko. Weszłam do domu i od razu ujrzałam bawiące się dzieci w salonie.
- Kelseyy - ucieszyła się Jazz biegnąc do mnie
- Cześć Kochanie - uśmiechnęłam się do dziewczynki biorąc ją na ręce.
Układaliśmy puzzle i rysowaliśmy, jednak im to nie wystarczyło. Biegały po całym domu. Miałam już powoli zadyszkę, plecy niemiłosiernie mnie bolały od ciągłego schylania się do dzieci. Nagle do domu wpadł Justin...całujący się z Seleną. Zaraz...z Seleną? Robi to specjalnie! Wiedział, że tu będę. Nie zwróciliby na mnie nawet uwagi gdyby nie Jazzy.
- Justin! Zobacz Kelss - zaśmiała się dziewczynka klaszcząc w dłonie.
Wtedy chłopak oderwał się od brunetki i spojrzał na mnie zwycięsko. Patrząc mi w oczy celowo objął ją w pasie. Zrobiło mi sie przykro, fakt...ale nie dałam tego po sobie poznać.
- Chodź Jazmyn...Justin jest zajęty - szepnęłam do dziewczynki biorąc ją na ręce.
- Świetnie się nadajesz do opieki nad bachorami - zaśmiała się Gomez
- A ty do dawania - posłałam jej sztuczny uśmiech.
- Justin! Powiedz jej coś - pisnęła dziewczyna
- Serio? Jeszcze Ci mało? Mówiłam Ci...chcesz Justina? To go sobie weź! Nie musisz mi dogryzać, bo i tak przegrasz, a następnym razem nie ręczę za siebie. - posłałam jej szczery uśmiech i zabrałam dzieci do pokoju gościnnego, by nie oglądać ich więcej.
- Justin? alee - słyszałam krzyki Seleny
- Wyjdź już - krzyknął
- Jeszcze tego pożałujesz! Mnie się nie odmawia - pisnęła i wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Dzieci były już wyczerpane..ja też. Wszyscy zasnęliśmy na jednym łóżku przytuleni do siebie.

***
*Justin*
Chciałem zrobić jej na złość, ale po co? Skoro już skończyliśmy? Zachowałem się jak skończony idiota! Mam ją odzyskać, a nie jeszcze bardziej ją zniechęcać. Kiedy powiedziała, ze może mnie sobie wziąć...dotarło do mnie, ze nic mi to nie daje, a wręcz przeciwnie..tylko pogorszy. Pożegnałem się z Seleną i chciałem iść przeprosić ją, ale gdy wszedłem do pokoju spała tak..słodko z Jazzy i Jaxonem. Nie mogłem się oprzeć i położyłem się obok nich przytulając się do Kelsey. Nie mogę jej stracić. Tak bardzo brakuje mi jej, jej bliskości, ust, dotyku, słowa 'Kocham Cię'. Niedługo sam zasnąłem.

        *Kelsey*
Obudziłam się w przytulona do Jussa. Jak mam teraz wyjść z objęć szatyna? W ogóle co on tutaj robi? Znaczy sie...w łóżku gdzie przysnęłam sobie z dzieciakami? Dał mi wyraźnie do zrozumienia,  że też już nie chce próbować. Delikatnie się poruszałam, by nikogo nie obudzić.  Szatyn jeszcze mocniej mnie do siebie przytulał, jakby...robił to specjalnie! Przyznaję bez bicia, że...znowu czułam jakbyśmy byli razem, ale on mi tylko utrudniał nasze zerwanie. To KONIEC. Ściągnęłam delikatnie rękę chłopaka ze swojego brzucha i wstałam powoli, by nie obudzić dzieci.
- Gdzie idziesz? - usłyszałam głos chłopaka, aż serce skoczyło mi do gardła
- Do domu - rzuciłam stanowczo
- Zostań proszę - szepnął
- Nie. Myślę, że Selena chętnie skorzysta z mojego miejsca - powiedziałam oschle i nie czekając na odpowiedź wyszłam z pokoju.
- Już wstaliście? - uśmiechnęła się Pattie
- Yyy...Justin jeszcze śpi...Ja..muszę już iść. Do widzenia - powiedziałam i wybiegłam z domu. Skrzyżowałam dłonie na piersiach i szybkim krokiem szłam w kierunku domu.
***
- Ubierz się jakoś seksownie - zaśmiała się Bella
- A nie jestem seksowna? - spytałam robiąc smutną minkę
- Nie o to chodzi - parsknęła śmiechem brunetka
- Po prostu taki wymóg. Zobaczysz nie pożałujesz - uśmiechnęła się Kim układając mi włosy.
Zaraz dziewczyny mnie gdzieś zabierają. Tak...dzisiaj są moje osiemnaste urodziny. Blondynka podkręciła mi włosy i zrobiła makijaż. Poszłam do łazienki się przebrać, po czym gotowa wyszłam głaszcząc gładki materiał sukienki
- Dobrze? - zagryzłam niepewnie wargę
- Bosko - uśmiechnęły się obie i ucałowały mój policzek.
- Więc wychodzimy - powiedziała Kim puszczając oczko blondynce
 Wreszcie wyszłyśmy na zewnątrz. Nieznośny wiatr przeleciał przez moją idealnie ułożoną fryzurę. Szybko wsiadłyśmy do samochodu.
- A teraz muszę zawiązać Ci oczy - zaśmiała się Bella
- Ale po co? - spojrzałam na nie przerażona
- Niespodzianka - wyszczerzyła się dziewczyna
- Boje się - parsknęłam śmiechem.
- Oj noo! Dawaj no - powiedziała stanowczo
- No dobra - głośno westchnęłam i pozwoliłam przyjaciółce na zawiązanie mi oczu czerwoną chustką. Długo jechałyśmy. W końcu się gdzieś zatrzymałyśmy. Dziewczyny pomogły mi wysiąść, od razu poczułam zimne powietrze i szum wody. Szłam lekko się chwiejąc bo każda szła w inną stronę
- Mogę to już zdjąć? Zaraz się przewrócę - zaśmiałam się
- Nie! - krzyknęły obie ze śmiechem
- Po co tu w ogóle jesteśmy?
- Zobaczysz! A teraz cicho - parsknęła śmiechem Kim
Po chwili moje szpilki zaczęły zatapiać się w piasku. Kompletnie nie wiedziałam po co mnie tu przyprowadziły, nagle stanęłyśmy i dziewczyny mnie puściły
- Dziewczyny? - krzyknęłam zdenerwowana
- Spokojnie - usłyszałam dobrze znany mi głos. Dalej nie odwiązywałam chustki. Po chwili poczułam ciepły oddech na szyi, a czerwony materiał powoli się rozluźniał.
______________________________________________________________________
Jest rozdział 18!!  Trzy rozdziały w jeden dzień ! Wow :) Jutro napiszę 19! A teraz jak wam się podoba? Za pewne wiecie już kto czekał na Kelss na plaży. Czy Kelsey wybaczy Justinowi i na odwrót? Odpowiedź otrzymacie jutro. A i  proszę was doceńcie moją pracę i to, że dzisiaj poświęcałam godziny na napisanie rozdziałów. Zróbcie mi niespodziankę i komentujcie. Bo co.... BO BEZ KOMENTARZY NIE MA ROZDZIAŁU :D Hahahah  Znaleźć mnie możecie tutaj --> <Ask.fm> <--- Tutaj i tylko tutaj odpowiadam na pytania :)

Rozdział 17

*Dzień później*
-Halo- powiedziałam gdy nieznany numer do mnie zadzwonił
-Dzień dobry czy mówię z Kelsey Foster ?
-Tak a z kim mam przyjemność rozmawiać
-Tutaj Pattie Mallette- powiedziała
To mama Justina, czego ona ode mnie chce?
-Ahh dzień dobry- odpowiedziałam
-Słuchaj Kelsey możemy się spotkać? Przyjechałam do Chicago.
-Oczywiście tylko kiedy ?
-Najlepiej za godzinę
-Dobrze. W restauracji Spacca Napoli?
-
Tak do zobaczenia
**
-Dzień dobry- przytuliła mnie
-Dzień dobry
-To Jaxon i Jazmyn - przedstawiła mi swoje dzieci
-Hej - powiedziałam do nich
-Cześć- powiedzieli nieśmiało
Usiadłyśmy i zaczęła się rozmowa.
-Justin tyle mi o tobie opowiadał. Co prawda tylko przez telefon ale mówił, że jesteś piękna.
-Oh Justin mówił- zaczerwieniłam się. On na prawdę jest kochany mimo wszystko.
Rozmawiałyśmy jeszcze przez kilka godzin. Pattie dała mi adres jej nowego domu. I rozstałyśmy się.
_____________________________________________________
Jest rozdział 17! Krótki ale mam zamiar napisać dzisiaj jeszcze jeden. Także komentujcie. A i jak zauważyliście w moim opowiadaniu Jaxon i Jazmyn to dzieci Pattie  

Rozdział 16

Tak, przed chwilą dostałam w twarz od mojego chłopaka. Przez chwilę miałam zamknięte oczy. Stałam bezwładna. Jak mógł mi to zrobić?
-Z nami koniec- wrzasnęłam
-No i dobrze spierdalaj- krzykną szatyn
 Po chwili wzięłam swoją torebkę i zapłakana po postu wyszłam z jego domu.
*
Pierwsza lekcja historia. Po prostu masakra. Dzwonek na lekcje wszyscy włącznie z Justinem weszli do klasy. Nowy chłopak w klasie Johny nie ukrywam bardzo przystojny. Gadaliśmy przez parę przerw. Spodobał mi się. Ciągle kątem oka widziałam, że Justin mnie obserwuje.
*
Ostatnia lekcja- w-f. Zabrałam torbę i szłam w kierunku szatni, jednak uniemożliwił mi to szatyn łapiąc mnie za obolały nadgarstek. Syknęłam z bólu i spojrzałam wrogo na chłopaka. Szybko można było dostrzec, że jest mu wstyd i ma żal do samego siebie. Widząc, że zadał mi ból puścił moją rękę, w tym czasie szybko zmyłam się z jego pola widzenia. Siedziałam pod szatnią, zaraz dosiadły się do mnie dziewczyny. 

- Coś się stało? - spytała Bella patrząc mi w oczy próbując coś z nich wyczytać. 
- Nie, dlaczego pytasz? 
- No sposób w jaki potraktowałaś Justina...
- Nie ważne
Właśnie przechodziła obok nas Selena ze swoimi przyjaciółkami (Selena najbardziej dokuczliwa dziewczyna w szkole)
- Ofiara - rzuciła mi mordercze spojrzenie, a we mnie aż się zagotowało. Postanowiłam nie reagować na zaczepkę z jej strony. 
- Zaraz ją uderze! - wrzasnęła Susan  
- Spokojnie - zaśmiała się Kim 
- Dowiem się w końcu co się stało? - ponowiła pytanie brunetka 
- Jego zapytajcie - przewróciłam oczami. 
Wreszcie zadzwonił dzwonek. Weszłyśmy do damskiej szatni i wszystkie zaczęłyśmy się przebierać. Jak najszybciej się przebrałam i czekałam pod szatnią. 
- Idziemy na salę. Mamy łączone - rzuciła trenerka. 
Wszystkie poszłyśmy posłusznie za kobietą w dresie na salę gimnastyczną, a raczej halę. Po szybkiej zbiórce nastała rozgrzewka. Czułam na sobie przeszywający wzrok Justina siedzącego na trybunach. Nie miałam zamiaru na niego patrzeć i zajmowałam się rozgrzewaniem mięśni. Za plecami cały czas słyszałam śmiech Seleny. Po krótkiej rozgrzewce trenerka wymyśliła, żebyśmy zagrały w nogę. Na szczęście byłam w przeciwnej grupie Seleny.  Zaczęłyśmy podawać do siebie piłkę 
- 1:0 dla Watson - krzyknęła trenerka
- 1:1 dla Gomez - remis? 
- 1:2 dla Gomez!
- Ofiary - zaśmiała się Gomezowa
- Ty! Puder Ci się sypie! - warknęłam 
- Nie bądź taka do przodu! - zaśmiała się-Więc...Justin? Teraz jest wolny - zagryzła dolną wargę Selena patrząc na szatyna 
- Skoro tak bardzo Ci się podoba to do niego podejdź - uśmiechnęłam się
- Swoją drogą..to widziałam co się stało w domu u Justina za duże ma okna - powiedziała wrednie dziewczyna 
Nabrałam powietrza do płuc. Suka nas podglądała.
- Nie wiedziałam, że jest aż tak ostry. Mam nadzieję, że w łóżku też jest taki niegrzeczny - uniosła brwi w górę z chytrym uśmiechem 
Nie wytrzymałam i rzuciłam się na dziewczynę. Przewróciłam ją na ziemię i usiadłam okrakiem łapiąc za nadgarstki mocno je dociskając. 
- Odszczekaj to szmato! - wrzasnęłam na dziewczynę
- Watson! Złaź z niej - krzyknęła trenerka 
- Że Biebs Cię bije? - szepnęła. Mam tylko nadzieję, że nikt tego nie słyszał
Niekontrolowanie pociekła mi łza. Złożyłam dłoń w pięść i już się zamachnęłam kiedy ktoś złapał za moją dłoń i odciągnął mnie od dziewczyny. Odwróciłam głowę, to była trenerka. Gomez w tym czasie zdążyła się podnieść i otrzepać z kurzu. Trenerka nie była w stanie mnie teraz powstrzymać. Kierowała mną sama adrenalina, cała byłam nabuzowana i musiałam dać upust emocjom. Wyrwałam się kobiecie i wycelowałam w twarz dziewczyny pod wpływem czego upadła na ziemię. Dalej było mi mało. Wokół nas zebrali się pozostali uczniowie i gwizdali. Znowu na niej usiadłam i próbowałam okładać pięściami, ale kolejny raz mnie z niej zdjęto. Tym razem był to Justin. Nie tylko nie on! Nie chcę, żeby mnie dotykał!
- Puść mnie! - krzyczałam machając rękoma na wszystkie strony. 
Widziałam, że Selenie ciurkiem ciekła krew z nosa. Osiągnęłam swój cel! Szatyn zaraz mocno przygwoździł mnie do ściany tak, że przytulona byłam do niej twarzą. 
- Uspokój się - szepnął mi przy samym uchu. Jednak jego głos działał na mnie dalej tak samo. W końcu nie da się tak z dnia na dzień przestać kogoś kochać.  Chłopak całym ciałem do mnie przylgnął. Czułam na plecach jak oddycha. 
 -Zaraz ją przeleci - zaśmiała się Aria 
Moje siły powróciły. Odepchnęłam się mocno od ściany i wyrwałam się Justinowi. Już biegłam w stronę farbowanej blondynki kiedy ktoś mocno mnie złapał i uniósł w górę.
- Kevin puść mnie! - wierciłam sie
Dziewczyna jednak oberwała...od Susan która zaczęła targać ją za włosy i kopać. 
- Justin! Łap ją! - krzyknął Kevin dając mu do zrozumienia, że sam jest zajęty trzymaniem mnie, a Jason trzymał Belle. Szatyn szybko odciągnął Susan i wszystkie zostałyśmy wyprowadzone w objęciach chłopaków. 
- Puszczaj mnie! - krzyknęłam. Chłopak natychmiast postawił mnie na ziemię. 
- Co się z wami dzieje? - zapytał Kevin
- Nic - warknęłam
- Co Ci się stało w ręce? - zapytała Bella łapiąc za moje nadgarstki 
 -Nic dajcie mi spokój- powiedziałam i odeszłam
*
- O hej - uśmiechnęłam się widząc wchodzącego Johnego do mojego pokoju
- Jak się dziś czujemy? - wyszczerzył się cmokając mój policzek 
- W porządku - zagryzłam dolną wargę. 
- Kelsey... - zaczął niepewnie siadając na moim łóżku 
- Tak? - popatrzyłam na niego. Widać, że coś go trapi 
- Wiem, że to jeszcze za wcześnie, ale chciałbym coś zrobić...- powiedział 
- Hm? Co takiego? - kompletnie nie wiedziałam co chce zrobić.
Po chwili chłopak zbliżył się do mnie i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku. 
- Kelss...mam dość! Ko...- usłyszałam głos szatyna
Odepchnęłam szybko od siebie chłopaka. 
- Justin! Zaczekaj! - krzyknęłam za chłopakiem, jednak ten nie obracając się za siebie wybiegł z mojego domu. Nie dawałam za wygraną i biegłam za nim. 
- Justin! To nie tak jak myślisz! - krzyczałam ze łzami w oczach. Było mi cholernie głupio, nie chcę by myślał, że już znalazłam sobie pocieszenie. 
- Justin! 
- Daj mi spokój! Zrozumiałem właśnie, że to faktycznie KONIEC - powiedział oschle i wsiadł do swojego samochodu
- Ja Cię Kocham kretynie! - szepnęłam bezradnie i opadłam na ziemię głośno zanosząc się płaczem.
------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 16!! Jak wam się podoba? Jak widzicie pojawiły się nowe postacie. Parę godzin siedziałam nad tym rozdziałem uszanujcie moje błędy. Dziękuje wszystkim, za miłe komentarze. Szczególnie dziękuje Wiktorii, że tak mnie wspiera <3 Jak zwykle bez komentarzy nie ma rozdziału :) :*
ps. Wszelkie pytania dotyczące rozdziałów zadawać tyko i wyłącznie tu ---> <Ask.fm>

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 15

Nie mogłam już dłużej spać. Leżałam na plecach, bezmyślnie wpatrując się w sufit. Trzeźwiałam. Szczerze? To było okropne. Znowu myślałam o rodzicach. Dlaczego nie można być cały czas na fazie? Cały czas śmiać się, bawić i mieć problemy w dupie?
Westchnęłam cicho, patrząc na wtulonego w moje piersi Justina. Nawet gdyby przeszkadzała mi pozycja w jakiej leżał, to prędzej obudziłabym Matt'a z drugiego końca pokoju, niż odsunęła od siebie Justina. Nie znam nikogo kto, miałby tak mocny sen jak on. Wyglądał słodko. Nie mogłam uwierzyć, że to ten sam pijący, ćpający i arogancki chłopak. Wyglądał tak seksownie.
Zobaczyłam male wybrzuszenie w jego spodniach. Chodzi mi tutaj o kieszeń. O przedmiot w kieszeni. Jeśli pomyśleliście o czymś innym, lepiej zaprzestańcie oglądania filmów dla dorosłych.
Zerknęłam na jego twarz upewniając się, że śpi po czym sięgnęłam delikatnie po jego iPhone'a. Cały czas zerkałam na niego i upewniałam się, że śpi. Justin delikatnie się poruszył omal nie dostałam zawału. Jednak szatyn jedynie głębiej wsuną swoją dłoń pod moją koszulkę. Odblokowałam jego komórkę, wahając się czy powinnam to robić.Wściekłabym się gdyby ktoś czytał moje esemesy, ale z drugiej strony.. przecież on się nie dowie. Zagłuszając swoje sumienie, weszłam w wiadomości i  zjeżdżałam na dół, szukając imienia które przykułoby moją uwagę. Matt, Kevin, Jason. "Przeleciałam" wiadomości z nimi bo kompletnie mnie nie obchodziły. W pewnym momencie zauważyłam imię Rose. Dlaczego on z nią pisze? O czy z nią pisał?  Kim ona dla niego jest? Z podekscytowaniem włączyłam ich rozmowę, kiedy Justin zaczął się wiercić, serce dosłownie podeszło mi do gardła. Zablokowałam szybko iPhone'a i wsunęłam delikatnie z powrotem do kieszeni. Jus lekko się podniósł, przykładając dłoń do twarzy.
-Nie śpisz- mrukną zaspany, przejeżdżając ciepłymi palcami po moim brzuchu
-Obudziłam się i nie umiem ponownie zasnąć- odparłam
-Niewygodnie ci na tej kanapie? Chodź zaprowadzę cię do góry, do sypialni, na duże łóżko- powiedział podnosząc się
Em, sypialnia, duże łóżko zestawieniem z Justinem kojarzyły mi się tylko z jednym, cóż...
-Tu jest dobrze, będziemy przenosić się w środku nocy?- spytałam cicho. Justin zaśmiał się, kładąc jedną dłoń po moim boku na łóżku, a drugą wsuwając pod moją koszulkę.
-Nie wierzę, ze to naprawdę robisz- powiedział, cicho się śmiejąc
-Co?- spytałam zdezorientowana, uśmiechając się
-Boisz się mnie? Wstydzisz? Bo unikasz połączenia ja+ty+sami+duże łóżk, jak ognia- odparł, a moje policzki zaczerwieniły się.
-Wcale nie- powiedziałam, broniąc się i cicho chichocząc
-Tak?- spytał, a w jego głosie dało się wyczuć coś w stylu "zaraz się przekonamy"
-Nie boisz się mnie? Okej. Nie unikasz moich połączeń? Okej. Ale przyznaj, ze się mnie wstydzisz.-powiedział z pewnością w głosie
-Pff... nie wstydzę się Ciebie- odparłam od razu
-Na pewno?- mrukną z cwanym uśmiechem, zaczynając na mnie napierać. Jego jedna dłoń zaczęla osuwać się coraz niżej.Z brzucha, na podbrzusze aż w końcu pod spodnie.
Okej, będę nieugięta. Najwyżej "obmaca" mnie przez bieliznę. Udowodnię mu, że się myli.
Mój plan diabli wzięli gdy Justin próbował wsunąć swoją dłoń pod moją bieliznę. Nie wiele brakowało, gdyby nie mój szybki refleks. Od razu złapałam jego rękę i szarpnęłam ją, nie pozwalając mu tym samym na dalsze poczynania.
-Wiedziałem.- Zaśmiał się, posłusznie wyjmując dłoń z moich spodni.
-Ha-ha niech ci będzie- powiedziałam z udawaną ironią, po chwili parskając śmiechem
-Nie będę robić niczego na siłę, ale chcę ci zasugerować, ze gdybyś tak chociaż trochę przestała się mnie wstydzić, to mógłbym pokazać ci coś naprawdę fajnego.- powiedział zadziornie
-Nie trzeba- odparłam
-Jeszcze będziesz mnie o to prosiła, zobaczysz- Zaśmiał się, całując mnie w czoło
-Tsa- mruknęłam ze śmiechem. Justin poniósł się wstając z łóżka
-No więc panno odważna, idziesz ze mną na górę? Obiecuje, ze będę trzymać ręce przy sobie- powiedział, niemal wybuchając śmiechem
-Puknij się w ten głupi łeb- parsknęłam śmiechem, wstając i wymijając go. Bez słowa, z uśmiechem na ustach weszłam po schodach, udając się do sypialni.
Szczerze mówiąc zauważając, duże, wydające się być niesamowicie wygodne łóżko, od razu zachciało mi się spać. Nagle Justin gwałtownie złapał mnie w pasie, podnosząc i zanosząc w kierunku łóżka.
-Bobra, teraz jesteśmy sami, nikt ci nie pomoże- powiedział, a na jego ustach widniał zadziorny uśmiech. Zaczęłam się śmiać, nawet się nie wyrywając. W końcu chłopak spokojnie postawił mnie na ziemi tuż obok łóżka. Położyłam się na łóżko a Justin tuż obok mnie. Po chwili zasnęliśmy w uścisku.
*
Obudziły mnie natarczywe promienie słoneczne wpadające do sypialni przez duże okno. Powoli otworzyłam powieki, przecierając dłonią zaspane oczy. Spojrzałam na bok i zobaczyłam śpiącego, wtulonego we mnie Justina. Kocham tego idiotę nad życie. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i wzięłam krótki prysznic.
Wyszłam z łazienki, udając się z powrotem do sypialni. Justin właśnie ubierał spodnie. Uśmiechnęłam się, jednocześnie spuszczając głowę nieco zawstydzona.
-Dzień dobry, kochanie-Uśmiechną się, podchodząc do mnie. Chłopak objął mnie w pasie- jak się spało?
-Dobrze a tobie ? -spytałam
-A jak myślisz?- uśmiechną się.
*
Pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy do domu Justina.Usiadłam w salonie, w czasie gdy Justin był w kuchni.  Telefon Justina za wibrował. Zerknęłam, czy Justin nie wraca z kuchni, po czym zabrałam iPhone'a ze stołu, sprawdzając nadawcę esemesa. Rose. W tym momencie nie miałam żadnych wątpliwości musiałam przeczytać tego esemesa.
"Justin, tęsknie za tobą. Kiedy znowu się zobaczymy"
Zagotowało się we mnie. Co miał znaczyć ten esemes do cholery?  Siedziałam wpatrzona w jeden punkt, nie umiejąc poukładać sobie tego wszystkiego w głowie. W tym momencie do salonu wszedł Juss.
-Co się stało?-spytał, widząc moją minę. Nie odpowiedziałam.- Kelsey- dodał, podchodząc do mnie i kładąc mi dłoń na ramieniu
-Zostaw mnie- warknęłam, wstając z kanapy.
-Co się stało Kelsey- powiedział nieco ostrzej
-Kim jest dla ciebie Rose- spytałam w końcu
-Znajomą, dlaczego pytasz ?
-Każda pisze do ciebie, że za tobą tęskni?- warknęłam
-Co...-zaczął nie wiedząc o czym mówię. Spojrzał na swój odblokowany telefon. Wściekł się. Podszedł do mnie łapiąc mnie za rękę
-Czytałaś moje esemesy? -sykną
-Puszczaj to boli!- powiedziałam, usiłując wyrwać się z jego uścisku
-Zadałem ci pytanie- Nie dał za wygraną, wciąż  mocno mnie trzymając.
-I co z tego? Może dobrze zrobiłam, bo gdyby nie to, nie wiedziałabym w jak bliskich kontaktach jesteś z tą dziewczyną.
-Nigdy więcej tego nie rób- syknął, coraz mocniej zaciskając dłoń na mojej ręce.
To bolało. Cholernie bolało.
-Puszczaj, to boli!
-Nie puszczę dopóki nie przeprosisz.
-Ja mam cię przepraszać?!-wrzasnęłam-To ty esemesujesz z tą ździrą i jeszcze każesz mi cię przepraszać?!Chyba sobie kpisz!
-Nie podnoś na mnie głosu. nienawidzę tego. Zrozumiano?
-Będę robić co mi się podoba. Uważasz się za jakiegoś pieprzonego pana i władcę, nie pozwolę sobą pomiatać!
W tym momencie wydarzyło się coś, co chyba nie dotarło jeszcze do mnie samej.
Złapałam się za policzek, w który przed chwilą uderzył mnie Justin.
-Mówiłem, żebyś nigdy nie podnosiła na mnie głosu- warkną, po czym wyszedł z salonu, udając się z powrotem do kuchni.
________________________________________________________________________
Jest rozdział 15 ! Jupiii :D Dziękuje za tak miłe komentarze. To motywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów. Spodziewaliście się, że Justin zrobi coś takiego? Zaskoczenie co? Liczę na duuużo komentarzy pod tym rozdziałem :))

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 14

*Oczami Kelsey*
Obudziłam się gdy Justina już przy mnie nie było. Wstałam widząc karteczkę na komodzie. Jej treść brzmiała tak: "Tak słodko spałaś, nie chciałem Cię budzić. Muszę załatwić parę spraw. W samochodzie na dole jest Matt, nic ci się nie stanie. Justin" Jakie sprawy ma do załatwienia. Zamiast siedzieć ze mną jeździ nie wiadomo gdzie...
*
Weszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Ubrałam na siebie ten zestaw KLIK i zeszłam na dół. Czując głód od razu poszłam do kuchni. Włączyłam toster. I po chwili zajadałam się tostami.

***
Siedząc na kanapie i pijąc ciepłe kakao rozmyślałam o tym co stało się wczorajszej nocy. Co ten koleś ode mnie chce. Gdyby chciał mnie zabić zrobiłby to od razu. Może chce mnie tylko nastraszyć ? Niespodziewanie zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz "Mama dzwoni".
-Hej mamo- powiedziałam
-Cześć Kelss co tam u ciebie ?
-Wszystko w porządku- skłamałam- cieszę się, że dziś was zobaczę
-Ummm... no właśnie chodzi o to, że nie przyjedziemy dzisiaj- odpowiedziała
-Dlaczego? Przełożyliście lot?
-Nie. Kupiliśmy dwa bilety na Hawaje. Nie możemy zmarnować takiej okazji.
-Jak to ? Wolicie jechać na jakieś durne Hawaje niż pobyć z własną córką . Teraz mi mówicie, że mam czekać na was jeszcze dwa tygodnie!-wrzeszczałam - wiesz możecie nie przyjeżdżać w ogóle. - powiedziałam po czym nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Byłam wściekła jak mogli mi to zrobić...
*
Usłyszałam otwierające się drzwi.
-Hej kochanie- powiedział Justin, podchodząc do mnie i namiętnie całując
-Cześć- odpowiedziałam- gdzie byłeś ?
-Musiałem pozałatwiać parę spraw
-Można wiedzieć jakich - spytałam
-Nie ważne
-Ważne Justin. Masz przede mną jakieś tajemnice?- spytałam- a może byłeś u tamtej szmaty z którą się całowałeś-
-Znowu zaczynasz?- spytał
-Tak, znowu zaczynam. Gdybyś mówił mi gdzie chodzisz nie mówiłabym tego
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć. To nie twoje sprawy.
-Jak to nie moje- wrzasnęłam- myślałam, że jesteśmy parą a ty traktujesz mnie jak jakieś zło konieczne.
-Po prostu jesteś nadgorliwa. Czy ja wtrącam się w twoje sprawy- również krzyczał
Łzy napłynęły mi do oczu. Nic nie mówią wstałam i skierowałam się na górę. Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżko. Po około dziesięciu minutach drzwi od mojego pokoju otworzyły się stał w nich nikt inny jak Justin.
-Przepraszam Kelss, nie musiałem się tak unosić.- powiedział
-Nie Justin to ja powinnam cię przeprosić. To wszytko przez moich rodziców.
-Co się stało- usiadł obok mnie i objął mnie w pasie
-Nie przyjadą dzisiaj. Woleli pojechać na jakieś durne Hawaje- powiedziałam
-Przykro mi- rzekł Justin- mam super pomysł.
-Jaki - spytałam chociaż wiem jak kończą się jego "super pomysły"
-Pójdziemy dzisiaj na imprezę. Odstresujesz się trochę.
-Czemu nie- rzekłam bez entuzjazmu

***
Była już 19:00 więc zaczęłam szykować się na imprezę. Wzięłam krótką kąpiel. Lekko się umalowałam i ubrałam się w to KLIK. Na dole czekali na mnie: Kevin, Matt, Jack, Jason, dziewczyna Matt'a Emma, dziewczyna Jason'a Rose i oczywiście Justin. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Justin wpatrzony był we mnie jak w obrazek. Wychodząc z domu szepną mi do ucha
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuje- odpowiedziałam z lekkim "burakiem" na twarzy.

**godzinę później**
Przyzwyczaiłam się do towarzystwa. Tańczyłam z Justinem i popijałam alkohol. Czy byłam pijana ? Może nie jakoś wybitnie, ale tak zwana "faza" złapała mnie na dobre.
-Ale mnie zamuliło po tej wódce. Spać mi się chce. - mruknęłam, uśmiechając się po nosem. Czując, że robi mi się niewygodnie, odchyliłam się do tyłu, kładąc się na klatce piersiowej Justina, przechylając głowę na bok.Chłopak oplótł mnie rękami w pasie, kładąc dłonie na moim odkrytym spod bluzki brzuchu. Położyłam swoje dłonie na jego, przechylając  nieco głowę na bok.
-Tylko nie zasypiaj- mrukną z uśmiechem, sunąc nosem po moich włosach. Zachichotałam cicho bawiąc się jego palcami.
Rozejrzałam się po pokoju, czując, że średnio ogarniam to, co się wokół mnie dzieje.
-Dobra, to teraz się trochę pośmiejemy- powiedział Kevin, wstając z kanapy i podchodząc do szafki na której zauważyłam fajkę wodną. Od razu się ożywiłam, podnosząc się z klatki piersiowej Justina i wracając do pozycji siedzącej.
-Dobry pomysł - powiedział Matt demonstracyjnie zacierając ręce i uśmiechając się. Obserwowałam poczynania chłopaków, przygryzając z podekscytowaniem dolną wargę.
-Kelsey, chodź tutaj- zachęcił mnie Kevin, wskazując głową na przygotowaną przez nich fajkę.
Spojrzałam na Justina pytająco, chcąc sprawdzić, czy nie ma nic przeciwko.
-Idź-powiedział, całując mnie w policzek. Uśmiechnęłam się, wstając z kolan chłopaka i siadają na kanapie obok Kevina. Dałabym sobie rękę uciąć, ze wymienili się z Jussem znaczącymi spojrzeniami, chociaż szczerze mówiąc w obecnym stanie mało mnie to obchodziło.
Matt nasypał do górnego pojemnika fajki, którego nie znałam nazwy, czegoś, co nie przypominało marihuany.
-Co to ? - spytałam ciekawa
-Haszysz - uśmiechną się
-Czym sie różni od zwykłego zioła ?
-Tym że daje mocniejszego kopa - powiedział Kevin
Oblizałam wargi, odgarnęłam włosy za uszy po czym włożyłam rurkę do ust i wzięłam niezbyt głęboki wdech. Oddałam fajkę w ręce Kevina, sama odchylając głowę i zaczynając się śmiać.
-Mieliście racje, dobra faza- powiedziałam, cały czas się śmiejąc. Nie zauważyłam nawet gdy Justin gdzieś poszedł.
*
-Ej ludzie co robi niedźwiedź w środku Chicago - spytałam. Chłopcy wybuchli śmiechem.
-Boże, ona widzi niedźwiedzie. - zaśmiał się Kevin
Usłyszałam kroki po schodach i od razu pobiegłam w tamtym kierunku. Justin zbiegł na dół. przeczesując swoje lekko roztrzepane włosy.
-Justin, tam jest niedźwiedź a oni mi nie wierzą- powiedziałam całkiem poważnie a szatyn parskną śmiechem.
-Ja ci wierzę, kotek- powiedział z uśmiechem i musną moje wargi. Łapiąc go za rękę poprowadziłam do salonu. Kątem oka, zauważyłam że po schodach zeszła również Rose, jednak kompletnie się tym nie przejęłam.
-O tam jest widzisz -spytałam pokazując palcem przed siebie
-Ależ tak. Ogromny niedźwiedź  - powiedział, ciągle się śmiejąc.
*
Nie mam pojęcia kiedy i jak zasnęliśmy. Obudziłam się leżąc z Justinem na kanapie. Poczułam lekki ból głowy i suchość w ustach. Wstałam i powoli szłam w kierunku butelki wody. W pewnym momencie weszłam na fotel, jednocześnie uderzając się w kostkę.
-Ja pierdole- mruknęłam i złapałam za bolącą się kostkę. Mając nadzieję, że nikogo z nich nie obudziłam poszłam dalej. Odkręciłam butelkę wody, wzięłam dużego łyka i odstawiłam butelkę na stół. Patrząc na zegarek westchnęłam cicho była prawie czwarta w nocy. Wróciłam na kanapę, kładąc się na moje wcześniejsze miejsce, zasnęłam.
___________________________________________________________________________
Jest rozdział 14 ! Mam nadzieję że się podoba. Co robił Justin z Rose ? Dowiecie się w następnym rozdziale. Pisanie tego zajęło mi dwie godziny. Także prosze was żebyście docenili moją pracę i skomentowali rozdział. Tradycyjnie bez komentarzy nie będzie rozdziału 15 :)

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 13

            ***
                     *Oczami Justina *
Rano obudziłem się a Kelsey nie było obok mnie . Poszłem do łazienki wziąłem krótki prysznic i zszedłem na dół . Kelsey rozmawiała przez telefon jak domyśliłem się po głosie Kelss była to jej mama . Poczułem zapach jakby coś się przypalało .
-O boże moje zapiekanki ! Musze kończyć Pa - pożegnała się i pobiegła do kuchni

Poszedłem do kuchni za nią zapiekanki nie były spalone , tylko mocno podpieczone . Podszedłem do Kelsey i pocałowałem ją .
-Z kim rozmawiałaś - spytałem udając głupiego
-Mama do mnie dzwoniła - burknęła
-Dlatego jesteś taka zdenerwowana ?
-Tak ! Wracają za dwa dni . - powiedziała
-No i co nie cieszysz się  ? - spytałem
-Cieszyłabym się gdyby przyjechali chociażby na miesiąc . A przyjeżdżają na ile ? Na jedeen dzień a na dodatek zabierają ze sobą Chrisa . Plus Bella dzisiaj wyjeżdża .
-No ale są tego plusy...
-Niby jakie ? - spytała poddenerwowana
-Masz wolną chatę . - powiedziałem
-Taaa... zajebiście

         ***
*Oczami Kelsey *
-Justin już idę - krzyknęłam
-Tak wcześnie ? - spytał schodząc po schodach
-No tak muszę z nią jeszcze trochę pogadać
-No okej . A jak skończysz to przyjdź pod ten adres - podał mi karteczkę z adresem
-Ok pa - powiedziałam i wyszłam

    ***
-Bella będę tęskniła - powiedziałam z łzami w oczach
-Kelss uwierz mi ta też - powiedziała i przytuliła mnie - ale to tylko parę miesięcy
-Będzie ciężko ale damy radę - powiedziałam
-No właśnie ! A jak tam ty i Justin  ?
-A no dobrze , dobrze - rzekłam z uśmiechem
-To dobrze
Rozmawiałyśmy jeszcze godzinę . Później pożegnałyśmy się i wyszłam . Jechałam samochodem pod adres który Justin mi podał na kartce . Będąc na miejscu zobaczyłam ogromy dom . Wyszłam z auta i idąc między świeczkami które zapewne pozostawił Justin weszłam bez pukania do domu . Poszłam do pokoju na przeciwko drzwi wejściowych . To co zobaczyłam było dla mnie szokiem .
-Justin ! - wrzasnęłam
Widząc mnie zrzucił z siebie dziewczynę która siedziała na jego kolanach i całowała się z nim .
-Kelss to nie tak - rzucił
-Taak ? A niby jak ?! To co ja ślepa jestem i nie widziałam , że się z nią lizałeś - krzyknęłam i odchodziłam do tyłu widząc , że Justin zbliża się do mnie
-Proszę cię daj mi wszystko wyjaśnić
-Tu nie ma czego wyjaśniać ! Z nami koniec idź sobie do tej dziwki - powiedziałam i wyszłam z płaczem z jego domu . Justin pobiegł za mną i złapał mnie za nadgarstki .
-Proszę Cię nie mów tak - rzekł
-Puść mnie i idź do swojej dziuni - powiedziałam i wyrwałam się Justinowi
Wchodząc do samochodu krzyknęłam tylko
-Nienawidzę Cię !
Ruszyłam z piskiem opon . Jechałam strasznie szybko dlatego też w mgnieniu oka dotarłam do domu cała zapłakana . Bałam się , że Chris zobaczy mnie w takim stanie . Co ja mu wtedy powiem ? Weszłam do domu i skierowałam się do kuchni . Zobaczyłam karteczkę :
"JESTEM U KUMPLA , WRÓCĘ JUTRO - CHRIS "
Przynajmniej go mam z głowy . Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic . Potem poszłam do mojego pokoju położyć się . Było już ciemno . Gdy miałam zasypiać usłyszałam krzyk . Wyjrzałam przez okno zobaczyłam tam nikogo niż Justina .
-Powiedziałam coś nie mamy o czym gadać ! Wynoś się stąd !
-Kelss kochanie , ja Cię kocham i nie odpuszczę tak łatwo ! - krzykną
Zamknęłam okno i patrzałam jak Juss odchodzi . Byłam ciekawa czy pójdzie do domu który ma nie daleko mnie czy też do tego w którym byłam dzisiaj pierwszy raz . Gdy leżałam usłyszałam mój wibrujący telefon . Przyszedł do mnie sms . Spojrzałam na wyświetlacz  "Justin"
   Kochanie nie odpuszczę tak łatwo . Kocham Cię daj mi wszystko wyjaśnić . Proszę odpisz - Justin 

Odpisałam tak :

Justin nie mamy o czym rozmawiać . Gdybym przyszła pół godziny później zastałabym was w łóżku . - Kelss

        *** 
W nocy obudziło mnie chodzenie po domu . Przestraszyłam się nie schodziłam na dół . Nie było przy mnie Justina dlatego wzięłam telefon i po cichu weszłam do łazienki . Wybrałam numer do Justina bo tylko on mi został . 


*Oczami Justina * 
-Kelsey kochanie cieszę się , że dzwonisz - powiedziałem zaspanym głosem
-Justin ktoś jest u mnie w domu - odpowiedziała po cichu . Słysząc jej słowa zerwałem się z łóżka
-Jak to ? Może to Chris 
-Nie, Chris jest u kolegi . Jestem sama . 
-Wejdź do łazienki i nie ruszaj się stamtąd -Jestem w łazience . Justin proszę cię przyjedź .
-Już jadę . - powiedziałem i rozłączyłem się
Po dziesięciu minutach byłem już pod domem Kelss , zobaczyłem otwarte okno . Wszedłem do domu i przejrzałem każdy pokój . Nie było go , uciekł .
Skierowałem się na górę do łazienki .
-Kelss otwórz to ja - powiedziałem
-Justin - powiedziała i przytuliła mnie, odwzajemniłem uścisk . Odsunąłem się trochę od niej i podniosłem jej podbródek tak aby patrzyła na mnie .
-Nie płacz proszę cię . Jestem już z tobą - powiedziałem
-Justin tak strasznie się bałam . Przepraszam Cię - odpowiedziała
-Nie to ja Cię przepraszam za to , że Cię tak skrzywdziłem
-Proszę Cię zapomnijmy o tym
-Dobrze proszę Cię powiedz że to co mówiłaś o rozstaniu to nieaktualne
-Tak to nieaktualne ale jeżeli jeszcze raz mnie tak skrzywdzisz to z nami koniec ale to już na prawdę .
-Obiecuje nigdy więcej - powiedziałem i złączyłem nasze usta w gorący pocałunku .
-Chodź położysz się - rzekłem
-Justin proszę zostań ze mną na noc
-Oczywiście


----------------------------------------------------------------------------------------
Jest nowy rozdział trochę pomieszany ale chciałam to jakoś połączyć żeby następny rozdział był trochę z innej bajki że tak to ujmę . Ale umówmy się tak że ja będę pisać następne rodziały tylko i wyłącznie jak będą komentarze . Czyli :
10 komentarzy = następny rozdział   

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 12

                                  *Oczami Justina *
W drodze do samochodu zobaczyłem , że Kelsey zasnęła . Wsiadając do auta nie chciałem jej obudzić , dlatego cicho otworzyłem drzwi i ułożyłem Kelss na tylnym siedzeniu . Okrążyłem samochód i usiadłem na miejscu kierowcy . Odpaliłem silnik i ruszyłem . Jadąc ciągle rozmyślałem w jakim celu Chaz wrócił do miasta gdyby chodziło mu o mnie nasyłał by swoich ludzi aby mnie zniszczyli .
Dojechaliśmy pod dom Matt cały czas tam był . Ostrożnie wziąłem Kelss na ręce , zamknąłem samochód i podszedłem do Matt'a .
-Dzięki stary - powiedziałem szeptem żeby nie obudzić Kelsey
-Nie ma sprawy ziom . A co z nią  ? - odpowiedział
-Nie jest źle . Czuje , że to będzie ciężka noc - rzekłem - no nic jedź do domu dam sobie radę
-Okej jak będziesz czegoś potrzebował to dzwoń
-Dzięki - powiedziałem i skierowałem się w stronę drzwi .
Wszedłem po schodach do sypialni . Położyłem ją na łóżku , zdjąłem jej buty i przykryłem kocem .
Poszłem do łazienki wziąłem krótki prysznic i wróciłem do Kelss . Położyłem się obok niej i zasnąłem
To był ciężki dzień...
        ***
W nocy obudziło mnie ciche szlochanie . Spojrzałem na Kelss która płakała przez sen i mówiła nie zrozumiałe rzeczy .
-Kelss obudź się - powiedziałem - Kelsey kochanie - powtórzyłem
Obudziła się spojrzała na mnie z łzami w oczach .
-Shhhh... Już dobrze . Nic ci się nie stanie - powiedziałem i przytuliłem ją .
-Justin boje się - odpowiedziała cichym głosem
-Nic już ci się nie stanie . Śpij spokojnie . Nie dam cię więcej skrzywdzić . A teraz śpij okej ? - rzekłem
Kelsey przytaknęła głową i położyła się z powrotem . Zasnęliśmy w uścisku .

                  *********
Rano wstałem wcześniej od Kelss . Zszedłem na dół do kuchni . Chris już tam był .
-Siema Chris - powiedziałem
-Hej - odpowiedział nie chętnie
-Co ty dzisiaj taki skwaszony ? - spytałem
-Wcale nie . Po prostu zastanawiam się nad jedną rzeczą
-Jaką ? - spytałem udając głupiego chociaż dobrze wiedziałem o co mu chodzi
-Gdzie wy byliście do 22:00 ?
W tym momencie do kuchni weszła Kelsey .
-Hej - powiedziała zaspana
-Cześć - rzucił Chris - idę na górę
-Hej kotku wyspałaś się  ? - spytałem
-Tak - odpowiedziała - jestem głodna
-Właśnie miałem robić tosty - rzekłem
-To ja też po proszę - powiedziała z uśmiechem
-Już się robi .

             ***
Siedziałam na stole i wpatrywałam się w Justina robiącego tosty . Wyglądał tak seksownie bez koszulki . Juss podszedł do mnie i powiedział :
-Ślinisz się skarbie
-C-co ? Kłamiesz - odpowiedziałam
-Czyżby ? - powiedział i odszedł dwa kroki w tył . Patrząc na jego klatę nie kontrolowanie przygryzłam wargę .
-Nie mówiłem - powiedział ze śmiechem
-O co ci chodzi ? Czepiasz się - odpowiedziałam udając obrażoną
-Nie na bierzesz mnie ty minuty bez odzywania się do mnie nie wytrzymasz - rzekł pewny siebie .
-Zobaczymy . - powiedziałam z uśmieszkiem - ale chciałabym przypomnieć , że jestem głodna a te tosty zaraz się spalą
-Fuck - powiedział i wyłączył toster
Przez całe śniadanie nie odezwałam się do Justina . Siadłam na kanapie i po chwili był przy mnie Justin .
-Ojj kotku no weź powiedz coś - powiedział
Zignorowałam to .
-Kelsey przepraszam - nalegał
Próbując powstrzymać się od śmiechu spojrzałam na Justina .
-Kelss proooszę - rzekł siadając na przeciwko mnie zasłaniając mi telewizor
-Proszę nie gniewaj się . - Podszedł do mnie .
-Przecież wiesz , że ja żartowałem - zbliżał się coraz bardziej . Moje serce przyśpieszało z każdym jego krokiem . Był coraz bliżej mnie .
-Odezwij się Kelss - szepną mi do ucha i uklękną przez co zrobiło mi się gorąco . Temperatura w pokoju wzrosła .
-Wiesz , że nie chciałem - powiedział i zaczął całować moją szyje .
-Kelss...- ssał ją przez co przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz . Czułam na mojej skórze jak Justin się uśmiecha .
-Kelsey - nie przestawał , dlatego wymiękłam
-Okej przestań - powiedziałam wkurzona na samą siebie , że dałam mu się tak sprowokować .
-Wiedziałem . Ale twarda byłaś - powiedział z jego słynnym uśmieszkiem na twarzy .
-Ty zawsze wszystko wiesz - powiedziałam i dałam mu buziaka - to co oglądamy ?
-Nic . - odpowiedziałem
-Jak to  ?
-Zabieram cię gdzieś - powiedział
-Gdzie ? - spytałam
-Niespodzianka - odpowiedział robiąc mi na złość bo dobrze wiedział jak nienawidzę niespodzianek .
-Justin !
-Przykro mi - powiedział - a teraz chodź
Wyszliśmy z domu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy . Jechaliśmy dobre dwadzieścia minut . Wyszliśmy z samochodu .
-Justin porąbało cię ?! Zabrałeś mnie do jakiegoś lasu ? - powiedziałam wkurzona
-To jeszcze nie tu . A teraz muszę zawiązać ci oczy okej - spytał
-Nie ma mowy ! - odpowiedziałam
-Zaufaj mi  - spojrzał na mnie
-Okej
Justin zawiązał moje oczy chustą . I ruszyliśmy dalej na piechotę .
-Jesteśmy - powiedział po około dziesięciu minutach drogi
-Nareszcie - rzekłam
Justin zdjął chustę a moim oczom ukazało się mnóstwo świec , piasek , morze , koc i koszyk z jedzeniem . Było przepięknie...
-Podoba się ? - spytał Justin
-Taaaak sam to zrobiłeś  ?
-Yhym... Tylko Matt dopilnował aby do naszego przyjazdu nie zgasły świeczki .
-Pięknie - powiedziałam z zachwytem
Usiedliśmy na kocu . Rozmawialiśmy o wszystkim . Nagle Justin uklękną przede mną . Wyciągną małe pudełeczko .
-Wiesz , że strasznie cię kocham , dlatego postanowiłem zrobić ci mały prezent . - powiedział a moje serce przyspieszyło . Otworzył pudełeczko a moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z napisem
"Kelsey&Justin" . Odetchnęłam z ulgą .
-Jest piękny - powiedziałam - bałam się , że to coś innego .
-Co masz na myśli - spytał
-Myślałam , że to pierścionek zaręczynowy
-A jak był by to pierścionek zaręczynowy to nie przyjęłabyś moich oświadczyn ? - spytał zdziwiony
-Oczywiście , że przyjęłabym - powiedziałam
-To o co chodzi ?
-To trochę za wcześnie . - rzekłam
-Rozumiem
Patrzyliśmy na piękny krajobraz który widniał przed nami . Wreszcie nasze oczy się spotkały . Justin przybliżył się do mnie i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku . Odwzajemniłam pocałunek . Oderwaliśmy się od siebie ale nasze czoła zostały złączone .
-Kocham Cię - powiedział Justin
-Ja ciebie też - odpowiedziałam
-Musimy wracać Kelss
-Szkoda ale okej...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej witam po dłuższej nieobecności ale wiecie szkoła... Ale nie zawiesiłam bloga dodałam nowy rozdział . Napiszcie w komentarzu co chcielibyście zobaczyć w następnym rozdziale . Rozważę wasze propozycje osoba która wymyśli najciekawszą propozycję wygra i jeżeli będzie chciała będę mogła promować jej bloga lub stronę na fb :)